Niezwykły gość – cz. II

 

Informacja o następnym spotkaniu z bałwanem Oskardem obiegła całą szkołę. Trójka przyjaciół Ania, Tomek i Jakub rozmawiali na przerwach  z koleżankami i kolegami z innych klas na temat niezwykłego gościa Oskarda w ogrodzie działkowym.

Zaprosili ich  na spotkanie w najbliższą sobotę.

Pani Marta czekała na nich przed swoim blokiem osiedlowym. Koło niej stał profesor Julian. Dzieciaki ucieszyły się nawet, że profesor Julian dołączył do nich. Wśród uczniów miał niezwykły autorytet, uczył historii. Potocznie zwali go Juliuszem Cezarem lub Cezarem.

Starszy brat Jakuba Szymon miał o profesorze jak najlepsze zdanie.

 - Nie czepiał się pierdół, nie wyłapywał specjalnie głąbów z ostatnich ławek przy ścianie z pytaniami o daty wydarzeń historycznych, nie gnębił szkolniaków uwagami do rodziców o złym zachowaniu na lekcji, bo z tymi sprawami sam sobie doskonale radził.

Przekaz wiedzy Cezara był niezwykły. Gdy zaczął mówić o czasach faraonów, o czasach królów, o bitwach na rycerskich polach oraz smutnych lecz tragicznych losach ludzi i dzieci wojen oraz  bohaterach walk i bitew,  których w historii Polski i świata jest dużo - w klasie panowała cisza.

Nikt nie śmiał sięgnąć do torby lub do kieszeni spodni po komórkę, aby ją cichaczem uruchomić.

W końcu grupa dotarła na działkę. Szli pieszo. Była cudowna, zimowa pogoda. Świeciło słońce. Pod butami czuło się skrzypiący śnieg. Cała okolica tonęła w puchowej bieli śniegu. Wszyscy byli, jak nigdy radośni i szczęśliwi. Nawet pani Marta podskakiwała radośnie, przeskakując kolejną zaspę śniegu. Pomagał jej w tym uradowany profesor. Oboje wyglądali sympatycznie, a pani Marta na dodatek, ubrana była podobnie jak Oskard. Otulała ją  biała, puchowa kurtka,  głowę ogrzewała  biała czapa w niebieską kratkę z dyndającym niebieskim pomponem. Wysoko podniesiony kołnierz kurtki otulał długi czerwony szalik, identycznie podobny do szalika Oskarda.

Natomiast profesor Julian był ubrany trochę niestosownie do tej mroźnej, zimowej aury. Wprawdzie jego cienką kurtkę też otulał czerwony szal, a głowę okrywała czapka z nausznikami, ale jesienne brązowe półbuty, z których wychodziły  czerwone w zielone choinki skarpety wywoływały u dzieciaków kąśliwe uwagi. Profesor nie byłby profesorem, gdyby na wyprawy, nawet takie krótkie nie brał ze sobą map. Niósł je pod pachą zrolowane. Niekiedy mu się zsuwały, ale troskliwa Ania pilnowała, aby nie spadły na śnieg.

Oskard przywitał  serdecznie swoich gości.

- Pani Marto, droga towarzyszko i zarazem przyjaciółko naszych wspólnych wypraw cieszę się, że przyszła z tobą liczna grupa uczniów, a także pan profesor Julian, którego cenię i szanuję.

- Ależ drogi Oskardzie – odparł  Julian – wiele o tobie słyszałem pochlebnych opinii . Kiedy pani Marta zaproponowała mi wyprawę do ciebie wraz z moimi uczniami, ucieszyłem się niezmiernie. Wiem, że jesteś najlepszym przewodnikiem bałwanich przewodników  na całej półkuli północnej, mroźnej i groźnej, zadymą i świszczącymi wichrami miotającą. Mam z sobą kilka map, z którymi się nie rozstaję. Nie lubię elektronicznej techniki. Tylko papierowa mapa oddaje ducha czasu i miejsca.

- Przejdźmy zatem do istoty sprawy – rozpoczął mowę  swym tubalnym głosem Oskard. - Za pośrednictwem mojego tabletu w stosownym czasie przeniesiemy się na tajemniczą Wyspę Niedżwiedzią i  poznacie życie morsów i innych zwierząt północy. Już dziś mieliście okazję poznać moją strażniczkę ptaszycę alkę, która jest ptakiem zamieszkującym tamte tereny.  Cóż więcej, musicie wiedzieć, że półkula północna dzieli się na dwie populacje – pacyficzną i atlantycką. Na tejże półkuli żyją olbrzymie morsy. Aby wam bliżej przybliżyć wygląd tych olbrzymich ssaków, posłużę się moim tabletem.

- Rety – co on ma za tablet! wykrzyknął Waldek z VI c. Reszta dzieciaków zastygła w zachwycie. Nawet pan Julian cmoknął z zachwytu.

Oskard z dużej białej jak śnieg teczki wyciągnął ogromny, przenośny tablet. Tablet był siwego koloru z połyskującym na srebrno ekranem.

- Ależ Oskardzie, pozwól że zadam pytanie – rozpoczął  pan Julian. Czy ten tablet to jeden z najpopularniejszych tabletów firmy Benn&Mars.?!

- Oczywiście – odparł Oskard.

Obecni zaciekawieni i zafascynowani  tym sprzętem  podeszli bliżej tabletu Oskarda. Jednak siedząca na jego ramieniu skrzydlata czarno-biała alka dała znak zainteresowanym ,trzepocząc skrzydłami, że nie powinni zbliżać się do tabletu.

- Czy to urządzenie – zapytał zaciekawiony Jakub – posiada wbudowaną kartę do bezprzewodowej łączności, np. MMM?

- Trafiłeś Kuba- wykrzyknął Oskard. Słuchajcie – dzięki wbudowanej karcie do MMM przejmują część funkcji nowoczesnych telefonów komórkowych. Czyli tablety mają możliwość komunikowania się z komputerem osobistym za pomocą portu APP, co służy tworzeniu kopii zapasowych i przesyłaniu danych lub aktualizacji oprogramowania.

- Niesamowite – stwierdziła pani Marta, zerkając na rozpromienioną twarz pana Juliana.

- Wracajmy jednak do morsów – zaproponował Oskard – są to olbrzymie ssaki, o ciężkiej masie ciała, osiągajace długość od 2,5 m do 4,3 m. Osłania je gruba na 3,5 cm niemal naga, pofałdowana skóra. Masa ciała wynosi od 400 do 1700 kg. Mój przyjaciel Armin waży gdzieś tak około 1600 kg. Jego narzeczona Nora jest mniejsza, jak to u samic tych ssaków bywa. Oprócz grubej skóry morsy  mają mięśnie, które posiadają dużą zawartość mioglobiny.

- W tym miejscu  pani Marta  uznała za stosowne wyjaśnić uczniom, co to jest  mioglobina i jaką funkcję sprawuje – Mioglobina to białko. Ma ona funkcję transportowania i magazynowania tlenu w tkance. Dlatego, czym grubsza skóra, tym lepiej. Powiem wam jeszcze, że podczas nurkowania przepływ krwi jest odcięty od skóry i żołądka, a skierowany w kierunku narządów, którym potrzebny jest tlen.

-  Kto nam powie – jaki organ wewnętrzny potrzebuje tlenu?

- Serce i mózg – wykrzyknęły dziewczynki. Świetnie – opowiedziała pani Marta.

- Czy to prawda, że morsy mogą się wynurzać z wody? Czy są groźne? Dlaczego mają takie długie kły. Czy to są ich zęby ? - zapytał lekko przestraszony Tomek.

 - Kiedy zobaczymy Armina i Norę? - spytali inni.

                                                                                                                                                                          c.d.n………..               Renata Kucharska