„Niezwykły gość”

 

            Pani Marta była emerytowaną nauczycielką. Wielu rodziców dzieci, które biegają po osiedlu kilka lat temu uczyła. Stała właśnie przy oknie balkonowym z filiżanką aromatycznej herbaty, gdy zauważyła troje dzieci, żywo gestykulujących rękoma i ogromnie podnieconych tematem rozmowy, którą między sobą prowadziły. Poznała te dzieciaki. To była Ania i Tomek z IV b państwa Tomczuków i syn  Jakub Ksawerego Kowalskiego . Dzieci się w końcu uspokoiły i pobiegły w kierunku  bloku, w którym mieszkała. Usłyszała dzwonek w domofonie.

 - Jestem Jakub Kowalski – powiedział zadyszanym głosem. Proszę mnie wpuścić, muszę koniecznie z panią porozmawiać. Stanął w progu jej domu. Był całkowicie ośnieżony. Czapkę otrząsnął ze śniegu.

- Proszę pani, dostałem tajemniczy SMS. Proszę popatrzeć. Mam natychmiast przyjść z Anią i Tomkiem  do działkowego ogrodu moich rodziców. Pisze to ktoś, kto przybył na nasze działki z dalekiej Wyspy Niedźwiedziej. Nawet mój starszy brat nie wie, gdzie ta wyspa leży. Tata poradził mi, aby spytać panią, bo pani była najlepszą na świecie nauczycielką geografii, przyrody i biologii.

- Posłuchaj Kuba, jeżeli jest ktoś kto przybył z Wysp Niedźwiedzich, to warto pójść zobaczyć.

- Powiem ci , że Wyspy Niedźwiedzie leżą na niezasiedlonych  rubieżach Atlantyku. Wcześniej były znane niewielkim, żyjącym na północy ludom Eskimosów i Inughuitom, którzy od pokoleń żyły w symbiozie  z przyrodą. Oni wierzyli, że morsy pierwotnie  były ludźmi. Morsy się tego stwierdzenia trzymają. Ale to temat na później.

Jakub pośpiesznie zszedł od pani Marty schodami w dół. Przekazał dwójce przyjaciół wszystko, co mówiła pani Marta.

- Słuchajcie, powiedziała Ania, ponieważ droga w dzisiejszy  lutowy dzień na działkę jest bardzo oblodzona, a na dodatek temperatura spadła do -14 stopni C i  zaczyna prószyć śnieg, proponuję, abyśmy na działkę dotarli na łyżwach.

Trójka dzieci jechała na łyżwach płynnie, chociaż wzmagający się mroźny i porywczy wiatr oraz sypiący w oczy śnieg utrudniał im drogę widzenia i nie dawał złapać oddechu. Wreszcie dotarły do działki o tajemniczym numerze podanym w SMS 043 kk77. W pierwszej chwili nic nie zauważyły, ale ciekawski Tomek, który objechał całą działkę zobaczył na boku altany ogromnego bałwana, wysokiego na 5 m.

- Co za cudo – zdziwiła się Ania.

Bałwan był bardzo elegancki. Miał na sobie filcowy kapelusz z dużym rondem, śnieżnego koloru w niebieską kratkę. Tego samego wzoru była śnieżna peleryna, okrywająca jego ramiona. Rękawiczki też były śnieżno niebieskie. Natomiast szalik, nie wiadomo dlaczego był koloru czerwonego.  Może dlatego, że pasował do koloru czerwonych ust i czerwonego długiego, spiczasto zakończonego nosa. Oczy zaś, jak czarne węgielki, połyskiwały  odbijającym się światłem błyszczącego śniegu.

- Dziękuję, że przybyliście na moją prośbę – powiedział bałwan niskim głosem. Musiałem się z wami zobaczyć na żywo. Widzę, że z wrażenia zaniemówiliście. Chcę wam opowiedzieć o Arktyce, o życiu lodowych bałwanów, chociaż o gorących sercach i naszych przyjaciołach morsach. Tak mało się o nas mówi na lekcjach. Tylko pani Marta przekazywała swoim uczniom ciekawe i ekscytujące wiadomości o naszej krainie i zwierzętach.

-Och, przepraszam, zapomniałem się wam przedstawić. Jestem Oskard, przewodnik bałwanów  na  półkuli północnej w miejscach, gdzie jest ekstremalnie zimno. Moim najlepszym przyjacielem jest mors Armin. Wiem, że wasza szkoła bierze udział w czynnym morsowaniu. Mówicie o sobie dumnie, że jesteście morsami. Nie chcę was zrazić do siebie na początku naszej znajomości, ale morsy z dalekiej północy, by się uśmiały. Dlatego wiedza o tej półkuli i życiu ogromnych zwierząt, jakimi są morsy jest niezwykle potrzebna. W międzyczasie dzwoniłem do pani Marty, ponieważ uważam, że ona mnie zrozumie . Oceniam ją, jako nauczycielkę najwyższej klasy.  Bardzo się ucieszyła, że przyleciałem  śnieżną rakietą niezwykłej prędkości. Czekajcie na mój SMS. Przyjdziecie tu znów, ale z panią Martą i z kilkoma jeszcze uczniami. Niemniej trzeba się śpieszyć, bo temperatura powietrza może się w każdej chwili zmienić na moją niekorzyść.

Dowiecie się ciekawych rzeczy. Porozmawiacie nawet z Arminem.       
c.d.n...                                                                                                       autor Renata Kucharska